Ministrowa albo zona premiera. Zabraklo mi odwagi. Poszedlem do niej nastepnego dnia. Kiedy szykowalam sie do wyjscia, siedzial juz nad moim brulionem. Tymczasem przyszedl grudzień. Kocham szare grudniowe poranki, pierwsze przymrozki, zalosne drzewa bez lisci. Rozwinelam papier i otworzylam niewielkie pudeleczko. Stalismy przed moim domem. Przygladali mi sie uwaznie, jakby chcieli zobaczyc choc ulamek tego, co we mnie tkwi